BOXER & ROTOR
TADEUSZ PAWLAK    i    RYSZARD GLEN
Specjaliści BMW R75, Zündapp KS 600 i 750

POKONYWANIE PRZESZKÓD WODNYCH

Tadeusz Pawlak

 

Taka jazda sprawia przyjemność. By czerpać radość z pokonywania takich utrudnień, należy mieć  stosowną wiedzę w tej materii i stosować pewne zasady.

Według danych fabrycznych, Zündapp KS 750 może pokonywać przeszkody wodne do głębokości 42,5 cm a BMW R75 do głębokości 35 cm.

Nie oznacza to, że przeszkoda wodna oceniana „na oko” jako płytsza uprawnia nas do podjęcia próby bezmyślnego przejazdu.Zawsze, przy pokonywaniu nieznanego nam brodu, należy bezwzględnie sprawdzić jego głębokość, i to na całej długości planowanego przejazdu.Głębokość sprawdzimy najlepiej, gdy zdejmiemy buty, podwiniemy nogawki na wysokość przewidywanej głębokości, zbliżonej teoretyczne do zdolności pokonywania przeszkód wodnych przez nasz motocykl, i dziarsko wkroczymy do wody.

Jeżeli coś ma być przeciw nam, przekonamy się o tym w tej właśnie chwili. Woda okaże się lodowata a dno pełne śliskich kamieni. Mimo, że głębokość nie będzie zbyt duża i tak zamoczymy spodnie.Oczywiście mały strumyczek możemy pokonywać z biegu. Natomiast niewielką rzeczkę szerokości 20-30 metrów należy sprawdzić.

Wystrzegajmy się pozornych płycizn. Wzrok bywa omylny. Już podczas jazdy może nas zaskoczyć niedostrzeżony wcześniej uskok, czy niezauważony, schowany 15-20 cm pod wodą, kamień. W obu przypadkach może to być bardzo niemiła niespodzianka. Wniosek –  zawsze sprawdzamy głębokość większych przeszkód wodnych.

BMW R75 jest w stanie przejechać przez wodę o głębokości sięgającej górnej krawędzi pokryw zaworowych. Zündapp KS 750 przejedzie przez wodę, gdy nie sięgnie ona powyżej dolnej krawędzi najniżej położonego pojemnika pyłu wirowego filtra powietrza.Zündapp jest w stanie, w porównaniu z BMW pokonać głębszą przeszkodę wodną. Spowodowane jest to tym, że KS 750 ma wyżej umieszczony gaźnik a iskrownik chroniony jest przed zamoczeniem w miarę szczelnymi osłonami. Nie jest to tylko teoria. Tam gdzie Zündapp bez problemu przetacza się przez wodę, BMW szybko zostaje unieruchomiony.

Unieruchomienie silnika najczęściej nie jest spowodowane zassaniem wody. Zazwyczaj, na skutek zamoczenia iskrownika lub przewodów wysokiego napięcia, następuje zanik iskry. W tym momencie, w unieruchomionym silniku, któryś z zaworów pozostaje otwarty i woda dostaje się do wolnej przestrzeni utworzonej miedzy głowicą a denkiem tłoka. W przypadku BMW zdarza się, że przez niżej położone gaźniki woda zostanie zassana przez silnik.

Przedłużające się zanurzenie motocykla zwiększa ryzyko zalania poszczególnych podzespołów. Przez otwarty zawór woda dostaje się nad tłok i w miarę upływu czasu spływa do innych części silnika by ostatecznie znaleźć się w misce olejowej. Dlatego należy starać się jak najszybciej wyciągnąć motocykl  w suche miejsca.Niebezpieczeństwo wymieszania oleju z wodą dotyczy nie tylko silnika. W przypadku R75, ze 100% pewnością, przez otwór odpowietrzający woda dostanie się do skrzyni biegów. W przypadku KS 750 taką pewność mamy z przekładną główną wyposażoną w odpowietrznik.

Jak pokonać przeszkodę wodną, głębszą niż ta, do której przystosowany jest nasz motocykl?

Zasada pierwsza i najważniejsza. Nigdy nie próbujmy tego w pojedynkę. Tylko w grupie możemy podejmować takie przedsięwzięcia.

Podczas naszych zespołowych wyjazdów zachowujemy następującą procedurę. Wybieramy jeden z motocykli KS 750, jako lepiej pokonujący przeszkody wodne. Do haka umieszczonego z przodu ramy wózka mocujemy długą linę holowniczą. Na drugą stronę rzeki przechodzą pozostali kierowcy. Ich zadaniem jest, w przypadku zgaśnięcia silnika, gdy motocykl jest jeszcze w wodzie, jak najszybsze wyciągnięcie go z opresji. Dzięki temu unikamy przeniknięcia wody do oleju. Gdy ten Zündapp jest już na drugim brzegu zaczyna służyć jako wyciągarka dla pozostałych motocykli. Minimalizujemy w ten sposób ryzyko dłuższego pozostania motocykli w wodzie i zapewniamy wszystkim pojazdom, bezproblemowe pokonanie przeszkody wodnej.

Co należy uczynić, gdy motocykl stał dłuższy czas zanurzony w wodzie?

Należy zmierzyć poziom oleju. Gdy jest on wyższy niż wynikałoby to z normalnej eksploatacji, należy liczyć się z tym, że w misce olejowej jest woda. W żadnym przypadku nie należy próbować uruchomić silnika. Olej wypływa nad wodę i podczas próby uruchamiania, poprzez filtr olejowy, woda zostanie rozprowadzona do wszystkich punktów smarowania. Następstwa tego będą na pewno bardzo kosztowne.

Koniecznie należy sprawdzić stan oleju w skrzyni biegów, przekładni głównej i zwolnicy. Jeżeli olej przybiera postać emulsji olejowej należy bezzwłocznie dokonać jego wymiany.

W przypadku silnika, gdy olej w misce olejowej jest czysty, należy wykręcić świece zapłonowe i wielokrotnie, przy w pełni otwartym gazie, „przekopać” silnik. Przez otwór mocowania świecy zapłonowej woda wyrzucana jest na zewnątrz. Gdy nie dostrzegamy już wydostającej się wody, należy zakryć palcem otwór mocowania świecy i jeszcze kilkakrotnie energicznie użyć dźwignię startera. Reszta wody wydostanie się w postaci obłoków pary. Po tym zabiegu można wkręcić świece zapłonowe i uruchomić silnik.

„Szkody wodne”

Zarówno z wiedzy wyniesionej z lekcji fizyki w szkole podstawowej jak i z praktyki wiadomo nam, że woda nie daje się ścisnąć czyli, że nie daje się sprężyć. Tak więc w przypadku zassania wody silnik gaśnie i często towarzyszą temu poważne uszkodzenia. Korbowody mogą ulec wygięciu (to jest małe uszkodzenie) lub rozerwaniu. Spotykamy to najczęściej  w silnikach KS 750, które mają mocne mocowanie cylindrów. W przypadku R75 korbowody w miarę wytrzymują, ale za to cylindry odjeżdżają od bloku silnika o 2-3 centymetry.

Tak może się zdarzyć, ale nie zawsze tak musi być. Jeżeli wjadę powoli  do zbyt głębokiej wody to co prawda silnik zgaśnie, ale nie spowoduję uszkodzeń mechanicznych.

Najczęściej spotykany błąd przy pokonywaniu przeszkód wodnych to wjazd do wody z pełnym  impetem. Duża prędkość i wysoka szybkość obrotowa silnika powodują, w przypadku zassania wody, poważną awarię. Słyszymy najpierw odgłos gwałtownego uderzenia po którym następuje całkowita cisza. Śmiertelna cisza, śmiertelna naturalnie dla naszego silnika. Po chwili słychać tylko plusk drobnych fal płynącej rzeki. W pierwszej chwili, pełni optymizmu liczymy, że wystarczy tylko wyciągnąć motocykl z wody i wszystko będzie w porządku. Gdy motocykl znajdzie się już na brzegu i minie pierwsza euforia będąca wynikiem tego osiągnięcia, przychodzą chłodne i przykre refleksje. Dopiero teraz widać, że między stopami cylindrów a nimi samymi utworzyła się nienaturalna przerwa. Dlaczego rury kolektora wydechowego przybrały taki dziwny kształt? Dzisiaj zapewne już dalej motocyklem nie pojadę? Ile będzie kosztowała naprawa? Oj, nie będzie to tanie.

Sam wjazd z wysokimi obrotami, najczęściej nie powoduje tak daleko idącej destrukcji silnika. Gdy wystarczająco szybko wciśniemy sprzęgło, silnik co prawda po zassaniu wody zgaśnie, ale nie nastąpią większe mechaniczne uszkodzenia. Inaczej jest, gdy wjedziemy z impetem do rzeki i silnik zachłyśnie się wodę. Rozpędzona, pięćsetkilogramowa masa naszego motocykla dysponuje wystarczającą mocą, aby przekazując ją przez koło, cały czas usiłować obrócić silnikiem. Woda znajdująca się między denkiem tłoka a komorą spalania głowicy przybiera twardość betonu. Coś musi ustąpić. I ustępują tłoki lub korbowody, lub cylindry, lub głowice, lub wał korbowy, lub ich kombinacja. W zależności, co okazało się mechanicznie najsłabsze.

Ostateczny wniosek. Przeszkody wodne należy zawsze pokonywać z wielką ostrożnością. Trzeba zawsze sprawdzać głębokość wody i ukształtowanie dna. Lepsze efekty przy przekraczaniu przeszkody wodnej przynosi współpraca całej grupy, polegająca na przeciąganiu motocykla, niż próby samodzielnego przejazdu. Przestrzeganie tych zasad ustrzeże każdego przed uszkodzeniem motocykla i narażeniem się na wysokie koszty naprawy.

 

 

ZDJĘCIA

 

VIDEO